Translate

sobota, 28 lutego 2015

Uczta dla wszystkich zmysłów czyli wypad do Krakowa

Ciao wszyscy czytelnicy! :)

Nie było nas tu dłuższą chwilę, ale to wszystko przez nadmiar obowiązków i rozwój choroby naszej cywilizacji - braku czasu. Jednak już jesteśmy ze świeżutkim postem-relacją z wypadu do Krakowa w ramach działalności naszego kółka j.włoskiego. Odkrywaliśmy to wspaniałe miasto na nowo, po drodze szukając włoskich akcentów i inspiracji...Zapraszamy! :)

(Po stronie ekranu GigiBax, ale przeżycia i wiele obserwacji zawartych w naszej relacji są wspólne)

Więc postanowiłam absolutnie wykorzystać tytuł postu, którego z kolei wymyślił Expecto.
By łatwiej się czytało i by spójności nie brakowało ("Sama rymuję, zaraz zwariuję") podzielę więc relację na tematy-zmysły, bo rzeczywiście wszystkie zostały wczoraj w pełni wykorzystane :)))

                                                                       WZROK

Kraków zawsze zachwyca swoim klimatem. To mieszanka historii, kultury, ale też nowoczesności i oczywiście studenckiego. Wszystko to składa się na to, że Kraków jest miastem bardzo atrakcyjnym. Nawet o porannej porze na krakowskim rynku przechadzają się turyści. Przez rynek przechodziliśmy z dworca, koło którego w tunelu można spotkać stoisko z tanimi, starymi książkami. Taki mini-antykwariat od zaraz >>> to dla wszystkich książkoholików. Potem minęliśmy piękny teatr Słowackiego, kilka uliczek z kamienicami, a więc tych moich ulubionych, żeby w końcu przejść przez rynek i powędrować do Jamy Michalika - która jako jedna z niewielu zachowanych restauracji-kawiarni zachowała swój pierwotny wygląd sprzed wielu lat, a w tym przypadku ponad stu. Tam powstał też pierwszy polski kabaret "Zielony Balonik", a dzieła  tworzyli m.in. Stanisław Wyspiański czy Karol Frycz. Byłam tam pierwszy raz i zarówno mnie jak Expecto i Susan (bowiem Pani Aurora była niesłychanie zorientowana, ale wciąż zauroczona) zachwyciło wnętrze. My siedzieliśmy w zielonej sali i podziwialiśmy taki oto widok:

(Jama Michalika)

Włoski akcent: wypiliśmy cappucino, może troszkę za szybko, no ale... :)

DOTYK

Po wizycie w Jamie Michalika Expecto, Susan i Pani Aurora pomogli mi w spełnianiu marzeń. 
Realizuję pewien wspólny projekt filmowy i potrzebowałam ujęcia dziewczyny organizującej akcję "FREE HUGS" - jeśli ktoś jeszcze nie o tym nie słyszał - darmowe przytulanie :) jest to działanie, które polepsza humor przytulającemu i przytulanych. Bo przytulańce dają radość. I taką radość postanowiliśmy roznosić nawet po nakręceniu sceny. Po prostu szłam z kartonem z napisem "FREE HUGS" (bo spacerowaliśmy tu i tam) i czekałam na reakcje ludzi. Zaskoczyła mnie otwartość obcokrajowców i powściągliwość, a przede wszystkim to pełne zażenowania spojrzenie Polaków. Tak łatwo było to rozróżnić. Raz nawet uroczy staruszkowie z Irlandii zrobili sobie z nami zdjęcie, mówiąc, że nie widzieli tu jeszcze czegoś takiego. Nie dość,że zdjęcie, to wszystkich nas porządnie wyprzytulali i zapewnili o zamieszczeniu zdjęcia na facebooku. Bijąca od nich energia została nam podczas tego przytulańca z pewnością przekazana. Ze strony Wawela, gdzie się wybraliśmy, wróciliśmy jeszcze bardziej szczęśliwi, z większą odwagą do rozdawania "FREE HUGS" :)))

(Expecto)

Włoski akcent: Hmmm, "FREE HUGS" dostały dziewczyny z melodyjnym, romańskim akcentem w angielskim, były to więc Hiszpanki lub Włoszki :) Minęliśmy też restaurację "Milano"...! 

                                                                        SŁUCH

Niewątpliwie przyjemnie słuchało się nam muzyki puszczanej w Jamie Michalika, a także ulicznych grających, którzy pojawili się pod koniec dnia... ale jeśli chodzi o akcenty włoskie, tu niewątpliwie trzeba powiedzieć o kawiarence "Bona" w okolicach Wawelu, na ul. Kanonicznej. To kawiarnio-księgarnia o bardzo przytulnym klimacie. Ma chłodną salę podziemną, więc latem musi być ona niesłychanym ukojeniem dla odwiedzających. Oprócz tego masa książek - od filozoficznych po bajki o włosach (jedna pozycja była niesłychanie nietypowa)... i pyszna herbata - myślę, że możemy z Panią Aurorą polecić tę "Mnicha" z lawendą... ;) więc czego słuchaliśmy? Właśnie włoskiego! I to w moim szalonym wydaniu! Wzięłam ze sobą rozmówki i próbowaliśmy uczyć się przy herbacie. Gdyby tak wyglądała nauka w szkole, zapewniam, chodziłabym tam dużo chętniej. 
Na pewno te wyrażenia zapamiętam już na długo, a mianowicie: 

- grande - duży/a
- tisana - herbata ziołowa
 - E vero - To prawda. 

 
("Bona")

Włoski akcent: nauka języka + minięcie (ale już nie pamiętam na której ulicy) zawieszonej włoskiej flagi :) i oczywiście boska muzyka w restauracji "Marcello", o której więcej jest poniżej...

                                                                      SMAK I WĘCH

Najlepsze zostawiłam sobie na koniec :D 

Dzięki temu wyjazdowi byłam w miejscu tak bajkowym, że postanowiłam stworzyć o nim króciutki filmik. Mam nadzieję, że zachęci Was to do odwiedzenie niezwykłej restauracji "Marcello" znajdującej się na Rynku Głównym :) 

   
                              



Byliśmy tam praktycznie sami, ale jak zapewnił nas kelner - tylko ze względu na dzień i jego porę. 
Jedzenie było przepyszne i pięknie podane. A jedliśmy: (bo nie wszystko łatwo wywnioskować ze zdjęć) 
Ja i Susan pizzę parmeńską (!), Aurora grillowanego łososia na liściach szpinaku z opiekanymi ziemniaczkami, a Expecto również łososia ale z dodatkiem grillowanych warzyw. Pachnie i smakuje naprawdę bosko. Później, tak żeby wypełnić każde miejsce w żołądku, udaliśmy się do sali bardziej "deserowej" i spałaszowaliśmy dwa tradycyjne włoskie desery: pannę cotte i tiramisu w towarzystwie caffe latte. Włoskie akcenty - chyba nie muszę pisać nic więcej... :)


Do domu wróciliśmy oczywiście później, niż planowaliśmy, bo wycieczka była niezwykła. Rzeczywiście mogliśmy poznawać świat każdym zmysłem, w świetnym towarzystwie i za sprawą pięknej pogody. Akcentów włoskich w takim mieście jak Kraków jest na pewno więcej i odkryjemy je miejmy nadzieję niedługo :) sądzę, że podzielimy się nimi również tutaj :)

Osobiście uważam wczorajszy dzień za jeden z najmilszych jakie mi się przytrafiły... <3 <3 <3 
Myślę, że podobnie miłe wrażenia ma reszta... : 

PANI AURORA:

Cudowna wycieczka, lepiej być nie mogło!
Świetne miejsca, przesympatyczni, wspaniali, kulturalni młodzi ludzie, idealna atmosfera :)
Mnóstwo śmiechu i pozytywnej energii, a przy tym wiele przydatnych informacji.
Pomiędzy wąskimi uliczkami włoskie zauroczenie.
A na deser obłędne latte! Czego chcieć więcej?
Szkoda, że to tak krótko trwało...

SUSAN:

To był jeden z najlepszych dni od dłuższego czasu. Dzień spędzony w gronie przyjaciół z przewijającymi się na każdym kroku elementami włoskiej kultury i kuchni. Piękne miejsca i mnóstwo pozytywnych emocji. Może myślicie, że to nic nadzwyczajnego, ale co może dać więcej szczęścia niż wspólny wyjazd z przyjaciółmi do tak cudownego miasta, jakim jest Kraków. No i jeszcze ta spontaniczna akcja Free Hugs. Coś niesamowitego! Wszystko to dało mi zastrzyku energii i pozytywnych myśli na kolejny tydzień. Z całego serca polecam każdemu, taki wyjazd. 

EXPECTO:

W zupełności dołączam się do wszystkich słów już powiedzianych!
Był to zdecydowanie jeden z najmilszych dni mojego dotychczasowego życia...
Ale niestety nie ma niczego, gdzie nie znalazły by się minusy... I muszę się podzielić także tym jedynym nieco smutnym odczuciem. A zauważyliśmy to już na początku naszej wycieczki po wspaniałym Krakowie. Otóż wszystkie miejsca, które dla nas były wspaniałe, niepowtarzalne i wyjątkowe, dla innych były widocznie niczym. Mam na myśli głównie klimatyczną Jamę Michalika, która była pusta. Ten skarb narodowy, zaliczany do piętnastu najpiękniejszych zabytkowych kawiarni
ŚWIATA, miejsce gdzie rodził się Duch Młodej Polski, gdzie widać, słychać i czuć historię... Był omijany przez ludzi lgnących do znajdującej się obok popularnej restauracji fastfood... Czy dla Was nie jest smutny ten brak świadomości Polaków? Ta niewiedza? Nie chcę nikogo obrażać, ale zastanówcie się nad tym... I jeszcze jeden smutny fakt.... Spośród wszystkich, którzy skorzystali z FREE HUGS tylko dwie osoby, a dokładnie para, były z Polski... Smutne...
A co do Jamy Michalika.. Przy wejściu do zielonej sali znajduje się scena, gdzie sto lat temu Polacy podziwiali pierwszy kabaret. W związku z naszymi artystycznymi duszami nie mogliśmy się z Susan powstrzymać przed przedstawieniem chociaż krótkiej improwizacji. Magia tego miejsca naprawdę uderza do głowy <3
I co moim zdaniem bardzo ważne, odwiedziliśmy także zauważony zupełnie przypadkiem sklep na ulicy Grodzkiej. Ba! Nie sklep, a najwspanialszą na świecie, ogromną księgarnię, gdzie wszystkie książki są sążnie przecenione. Oczywiście każdy wyszedł ze zdobyczą wydobytą z wielkich stosów. Zapraszam tam wszystkich!!!
W tym dniu nawet jazda busem nie była nudna!
Już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu w gronie prawdziwych przyjaciół, w poszukiwaniu najbardziej klimatycznych, choć często niepozornych miejsc... Niezapomniany dzień... ♥ ♥ ♥

Ps.: Jeżeli spotkacie kiedyś w Krakowie cztery osoby nie mogące przestać głośno rozmawiać o Włoszech, książkach i ooo... W sumie to o niczym :D Z kamerą w ręce i kartonem z napisem "FREE HUGS", wiedzcie, że to my! I pokażcie, że nie jesteście sztywni jak reszta społeczeństwa! I przytulajcie! Róbmy cokolwiek, żeby zmieniać nasz kraj na coraz lepszy!

Pozdrawiam! Buziaczki :*

To ja też pozdrawiam i zachęcam wszystkich do wycieczek i eksplorowania naszego pięknego świata! <3 




czwartek, 27 listopada 2014

Członkowie Włoskiej Rodziny Filmowej - Sophia Loren


CIAOOOO! COME VA AMICI ? :)

ahhh czy czujecie zapach świąt? :) ja już tak i to sprawia, że jestem w bardzo dobrym nastroju. Co prawda, toskańska pogoda i świeże winogrona na jakimś bajecznym patio byłyby... Ah! Lepiej nawet się nie rozmarzać nad cudnymi Włochami, bo przestanę patrzeć na to, co wyjątkowe jest tylko teraz! Z góry bardzo przepraszam, że nie pisałam dość długo, ale musicie być cierpliwi...
Mam teraz bardzo intensywny czas nauki. Szkoła to jednak spory wysiłek i choćbym chciała napisać tu jakiegoś posta, przychodzi to z trudnością, bo aż trudno jest mi klecić zdania...
Na szczęście jutro mam tylko egzamin, więc dziś odpoczywam i odpoczywam też tutaj :)

Dziś post niezwykle przyjemny i warty pod względem treści do poznania, bowiem dziś poznamy jedną z "CWFR" tj. Członków Włoskiej Filmowej Rodziny. Myślę, że tę Panią kojarzycie choć trochę, a jeśli nie... musicie koniecznie dowiedzieć się o niej coś więcej! :)

Jako pierwsza na blogowy ogień idzie ....  SOPHIA LOREN :) - piękna, utalentowana włoska aktorka filmowa, która 20 września tego roku skończyła 80 lat. Chciałabym przybliżyć Wam kilka faktów, ale też ciekawostek związanych z jej osobą. Zapraszam!

Z życia wzięte...

Urodziła się w biednej rodzinie i mieszkała we włoskich slamsach miasteczka Puzzoli, koło Neapolu. Jej życie nabrało jednak tempa, gdy wygrała konkurs piękności "Królowa morza". Tam została zauważona przez Carla Pontiego, z którego pomocą trafiała do co raz to większej ilości filmów, i z którym się związała.

Kariera

Pierwszy wielki sukces odniosła w filmie "Złoto Neapolu" w 1954r. Później próbowała swoich sił w filmach amerykańskich, aż do kluczowego momentu, czyli filmu w reżyserii Vittoria De Sika "Matka i Córka" za którego w 1960r. została uhonorowana Oscarem, nagrodą na festiwalu Cannes i statuetkę brytyjskich BAFTA. Warto napomknąć, że prestiżowego Oscara otrzymała jako druga włoska aktorka i pierwsza aktorka w filmie nieanglojęzycznym!
Można ją oglądać w takich filmach jak: (i tu podaję kilka przykładów bowiem jej kinematografia liczy kilkadziesiąt produkcji, a Pani Sophia pełna energii nie przestaje nadal grać!)

  • "Zaczęło się w Neapolu"
  • "Wczoraj, dziś i jutro"
  • "Małżeństwo po włosku" (tu warto dodać, że w tych dwóch produkcjach partnerował jej Marcello Mastroianni, z którym stworzyła można powiedzieć aktorski duet na lata – zagrali oni bowiem razem aż w 13 filmach!)
  • "Arabeska"
  • "Czarna orchidea" (Puchar Volpi)
  • "Słoneczniki" (nagroda David di Fonatello)
  • "Szczególny dzień" (nagroda David di Fonatello)
  • "Pret-a-Porter" (nominacja do Złotego Globu)
  • "Nine" – dziewięć"
Jak widać Sophia Loren (ale tak naprawdę – Sofia Villani Scicolone) była ohoronowana wieloma nagrodami i jak najbardziej uważam, że nie bez powodu. Warto wiedzieć, ze w roku 1990 roku otrzymała honorowego Oscara za całokształt twórczości.



Sophia Loren została tu właśnie przedstawiona jako artystka. Ja chciałabym Wam jednak przybliżyć kilka innych, może interesujących informacji (które oczywiście w dużej mierze dotyczą jej pracy, ale jak człowiek kocha swoją pracę, to i jego życie jest jej pełne wzdłuż i wszerz) i zdjęć (serdeczne podziękowania dla mojego nieodłącznego kumpla – portalu Pinterest, gorąco polecam ten artystyczny pożeracz czasu!)

SOPHIA LOREN...

  • wszystkie najważniejsze, pełne tragizmu sceny w filmie "Matka i Córka" zagrała tylko raz (to świadczy o wielkim profesjonalizmie tej artystki!)
  • ma lęk przed sceną, więc nie zgodziła się zagrać w żadnej produkcji teatralnej
  • wystąpiła w reklamach m.in. mydła Lux, włoskiej szynki Parmacotto (ktoś próbował? ;) ) , polskich makaronów Malma (ta ostatnia tak bardzo mnie zaciekawiła, że aż postanowiłam jej poszukać i oto jest : link– jak dla mnie w ogóle nie straciła w niej swojego uroku, mimo faktu iż to właśnie reklama makaronu)
  • była kandydatką do filmu "Kleopatra", do którego angaż otrzymała Elizabeth Taylor – ogólnie ta druga aktorka "skradła" (i nie wyczujcie tu żadnej ironii, bowiem Taylor to również świetna aktorka!) jej kilka ról ;)
  • napisała trzy książki
  • ma dwóch synów, a w filmie jednego z nich – Edorado Pontiego zagrała, mimo wieku 79 lat
(osobiście podziwiam tak aktywne osoby w podobnym wieku!)

Jeśli chcecie się dowiedzieć o niej czegoś więcej zachęcam do poczytania autobiografii "Wczoraj, dziś i jutro" lub książek o Sophii np. Krzysztofa Żywczaka czy przeglądnięcia albumu "Sophia Loren Osobisty Album" wydawnictwa Buchmann.


Co mówią inni o .... SOPHII LOREN

" Myślę o niej ze wzruszeniem i nostalgią. Była przyjaciółką naszego domu. Często dyskutowała z moim ojcem, w którym z jego filmów zagrała najlepiej. Sama uważała, że była lepsza w "Małżeństwie po włosku" niż w nagrodzonym Oscarem filmie "Matka i córka". Kiedy ją widzę, zawsze mocniej bije mi serce"
~aktor i reżyser Christian De Sica ,syn reżysera, u którego boku zaczynała Loren

"Zjedliśmy razem obiad i mimo że minęło już ponad 30 lat, pamiętam jak dzisiaj, jaka była piękna. Teraz muszę także dodać, że jest wspaniałą aktorką" ~ tak jedyne spotkanie z Sophią zapamiętał reżyser Woody Allen, którego notabene bardzo lubię

A tak ona sama mówi o sobie:

"Mogłabym skończyć nawet sto lat, ale i tak zawsze będę się czuć, jak na początku kariery. Kiedy daje się z siebie wszystko, można w rezultacie dostać to, czego się chce, jakby miało się czarodziejską różdżkę. Wiek nie ma znaczenia."

I tego się trzymajmy! :) Na koniec mam dla Was kilka obiecanych zdjęć.






 (patrzcie, co znalazłam!!! Wieczny Elvis i Sophia na jednym zdjęciu, i to jakim pozytywnym! UWIEEEELBIAAAAM! :D ) 
A na koniec słowa Sophii, niezwykle, ale to niezwykle ważne, prawdziwe i ... po prostu piękne :)



(z ang. "Nic nie czyni kobietę piękniejszą, niż wiara w to, że jest piękna")

Żegnam się cieplutko, polecam w wolnej chwili dobrą książkę, herbatę z imbirem, ciastka korzenne lub.... film z Sophią Loren w roli głównej :) 






piątek, 31 października 2014

Słowniczek kinomana




Ciao Amici! :)

To znowu ja, Gigibax. Postanowiłam, że warto zacząć od posta tego typu, bo terminy filmowe to podstawa w poznawaniu świata kinematografii (także tej włoskiej!). Jeśli jesteście zagorzałymi kinomanami lub dopiero zaczynacie swą fascynację związaną z filmem (w jakim "stadium" jesteście teraz, zapraszam do psychotestu na końcu postu ;) ) bez tych podstaw ani rusz! Doświadczonych nie namawiam do szczegółowej analizy, a kochanych żółtodziobów (ja też nim kiedyś byłam!) serdecznie zapraszam :)


Poznajmy więc te terminy! :)



adaptacja - przeróbka tekstu literackiego dostosowująca go do nowych potrzeb odbiorców, wizji reżysera, nowego medium (może być filmowa, radiowa, teatralna) i tu chciałabym zaznaczyć,że naprawdę NIE POWINNIŚMY porównywać książek do ich filmowych odpowiedników, bo KAŻDY interpretuje opowieść inaczej i KAŻDY ma prawo do własnego pomysłu :)

ateliere filmowe - pomieszczenia w wytwórni filmowej służące do realizacji filmów (hale zdjęciowe, garderoby, chrakteryzatornie, rekwizytornie i inne)


cięcie - gwałtowne przejście montażowe (sklejenie ze sobą ostatniego kadru pierwszego ujęcia z pierwszym kadrem następnego ujęcia)


czołówka – początkowy fragment filmu zawierający tytuł, nazwisko reżysera, głównych aktorów i najważniejszych członków ekipy filmowej (ja czołówkę określam już, gdy widzę: "directed by" a po włosku będzie to "regina (reżyseria) : "


detal – obejmuje fragment twarzy (oczy, usta) lub przedmiotu, rzadko stosowany - puentuje kulminacyjne elementy fabuły


dialog – wymiana informacji pomiędzy postaciami, obejmująca komunikację werbalną (słowa) i niewerbalną (gesty,mimika itd. - o nich osobno też będzie post, bo ich obecność jest niesłychanie ciekawa :) )


ekipa filmowa - ludzie potrzebni do powstania filmu: reżyser, aktorzy, scenarzysta, montażysta, scenograf, kompozytor muzyki (i uwierzcie mi, WSZYSCY są niezbędni do wykreowania magicznego dzieła jakim jest film)


ekranizacja - wierne przeniesienie dzieła literackiego na ekran; czasem używa się tego terminu w szerszym znaczeniu - jakakolwiek filmowa przeróbka dzieła literackiego


fabuła - opowiadany ciąg zdarzeń połączonych ze sobą według różnych zasad (najczęściej prawdopodobieństwa i przyczynowo-skutkowej)


film krótkometrażowy - film trwający do 30 minut,


film pełnometrażowy film trwający pow. 60 minut ,


film średniometrażowy film trwający od 30 do 60 minut


insert - krótkie ujęcie o charakterze informacyjnym pojawiające się w środku sceny np. zegar


kadr – podstawowy statyczny element filmu (dzienne, nocne, plenerowe, atelierowe)


klatka filmowa - podstawowy statyczny element filmu (dzienne, nocne, plenerowe, atelierowe)


kontrplan - ujęcie w scenach dialogowych, gdy rozmówcy stoją przed sobą; polega na ustawieniu kamery na mówiący za plecami słuchającego w taki sposób, że widać jego ramię i głowę


monolog - samodzielna wypowiedź postaci filmowej niekierowana do innych postaci i nieoczekująca odpowiedzi


montaż ciągły – podkreśla logikę zdarzeń, jest dla widza niewidoczny (jak narrator trzecioosobowy), kolejne kadry mają przynosić widzowi jak najwięcej informacji o bohaterach, akcji i przestrzeni


montaż filmowy - odpowiednik- narracji, to sposób łączenia ze sobą ujęć (zasada prawdopodobieństwa, estetyka)


montaż równoległy – przeplatanie kilku wątków dziejących się symultanicznie (czyli równocześnie) w różnych miejscach (cięcia i przeplatanie ujęć z różnych miejsc)


montaż wewnątrzkadrowy (wewnątrzujęciowy) – zmiana ujęć następuje nie rzez cięcia, ale w wyniku ruchu kamery (przy długich, nieprzerywanych klasycznym montażem ujęciach)


najazd - ruch zbliżający kamerę do przedmiotu


napisy końcowe – szczegółowe informacje dotyczące pełnego składu ekipy filmowej, wykorzystanych utworów (muzycznych, literackich), podziękowania, środków technicznych wykorzystanych do produkcji filmu i tu wielka prośba ode mnie -

USZANUJMY PRACĘ CAŁEJ EKIPY I POŚWIĘĆMY TE PIĘĆ MINUT NA PRZECZYTANIE NAPISÓW KOŃCOWYCH. TAK NAPRAWDĘ MNÓSTWO OSÓB (NAWET STATYSTÓW, CZY WIERNYCH NOSICIELI KAWY PRZYCZYNIŁO SIĘ DO POWSTANIA OBEJRZANEGO OBRAZU)


odjazd ruch oddalający kamerę do przedmiotu


panorama horyzontalny (szwenk) lub wertykalny ruch kamery wokół własnej osi


rekwizyt - przedmiot znajdujący sie na planie filmowym w trakcie kręcenia filmu


scena – jednostka kompozycji filmu; obowiązuje jedność czasu, miejsca, akcji (fragment akcji rozgrywający się w jednym miejscu z określoną grupą postaci filmowych); zamkniętej budowie (początek, rozwinięcie, zakończenie) i napięciu dramatycznym (punkt kulminacyjny i rozwiązanie); najczęściej składa się z kilku ujęć, ale może też składać się z jednego ujęcia


scenariusz - gatunek literacki, stanowiący podstawę filmu, zawiera treść dialogów i opis scen


scenografia
– opracowana przez scenografa całościowa wizja oprawy filmu; obejmuje dekoracje atelierowe i plenerowe, projekty wnętrz, rekwizytów, kostiumów, charakteryzacji; może być umowna (surrealizm, ekspresjonizm), realistyczna, hiperbolizowana, przezroczysta


scenopis - to transformacja scenariusza, zawiera bardzo dokładne opisy scen, typu planu, ujęć, ruchu kamery, montażu etc.


sekwencja - jednostka kompozycji filmu; złożona z ujęć i scen samodzielna pod względem dramatycznym, spójna pod względem rozwoju akcji nie podlega jedności czasu, miejsca i akcji


soundtrack – wydanie ścieżki dźwiękowej filmu, które odbiega od warstwy brzmieniowej


ścieżka dźwiękowa – warstwa akustyczna filmu (obejmuje: komunikaty werbalne, muzykę, dźwięki);


travelling ruch kamery (jazda) towarzysząca przedmiotom (na przykład obecny przy scenach pościgowych)


ujęcie – najmniejsza dynamiczna część filmu wydzielona przez 2 cięcia montażowe, najczęściej składa się z kilkunastu kadrów


ujęcie ustanawiające – ujęcie w planie ogólnym, które wprowadza (informuje o czasie, miejscu, postaci) – rozpoczyna scenę, sekwencję


ujęcie-sekwencja – scena sfilmowana w długim ujęciu złożonym z wielu ruchów kamery; złożona akcja (Hitchcockowskie TMT – ten minut take)



zdjęcie – podstawowy statyczny element filmu (dzienne, nocne, plenerowe, atelierowe)


Myślę, że na tyle wystarczy ;) nie przybliżałam rodzajów planów, czy gatunków filmowych, bo to wszystko pojawi się później. Jak pewnie zauważyliście, to co bardzo chciałam wyrazić, zaznaczyłam za pomocą capslocka ;) Poniżej zapisane są jeszcze 4 ważne terminy, ale związane już ściśle z kinematografią włoską, które powinniście również znać ;)

kino białych telefonów - okres filmowy we Włoszech (lata 1936-1943), kiedy to w filmach pojawiały się białe telefony, by zaakcentować dobrobyt życia bohaterów ich posiadających, podczas gdy wszyscy posiadali telefony czarne

commedia all’italiana - komedia w stylu włoskim - powstała w latach 50

Cinecittà - z wł. miasto filmowe - największe studio filmowe we Włoszech znajdujące się na przedmieściach Rzymu

neorealizm - (1943-1955) nurt w sztuce włoskiej, którego celem było pokazanie realnej sytuacji kraju po okresie II wojny światowej, największym przedstawicielem jest reżyser Federico Fellini (o nim będzie na pewno! ! ! ważna postać ! ! ! )


Więcej o samej historii włoskiej kinematografii, która jest naprawdę pojawi się na pewno kilka postów. Chcę ja dokładnie przeanalizować, by móc o niej swobodnie i zrozumiale Wam opowiadać ;)


To na koniec obiecany psychotest: Czy jesteś prawdziwym kinomanakiem?

- link: kliknij tutaj

Trochę rozrywki po lekcji teorii musi być :)




CIAO ! :)
                                     

Słowa wspomnianego już Federico Fellini'ego :)

Dla niezainteresowanych angielskim tłumaczymy ;) :

"Życie jest kombinacją magii i makaronu" (słychać, że Federico to rodowity Włoch :) )



poniedziałek, 27 października 2014

Sono il cuoco

Buongiorno!

W końcu znalazłem czas na napisanie przepisu na kremy z mascarpone. A dokładnie krem z bitej śmietany i mascarpone.

Dzisiaj będzie nieco skromnie... 
Przepis jest banalnie prosty! Dlatego polecam wszystkim Wam spróbować zrobić go samemu! Przygotowanie zajmuje około piętnastu minut, potrzebne są jedynie trzy składniki, a efekt jest na prawdę pyszny.

Jak zapewne wiecie, stworzyłem trzy smaki tego kremu. Wszystkie jednak opierały się na jednej bazie. A jak ją zrobić? Przejdźmy zatem do rzeczy:

Składniki:
  • 250ml śmietany kremówki (oczywiście użyjcie tyle, ile potrzebujecie),
  • ok. 150g serka mascarpone (można użyć go nawet 250g - jednym słowem, co kto lubi!),
  • ok. 1/4 szklanki cukru pudru.
Wykonanie:
  1. Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec miksowania dodając cukier puder.
  2. Do ubitej śmietany stopniowo dodajemy mascarpone i na niewielkich obrotach miksera łączymy składniki.
I na tym koniec! Zdziwieni? Przecież mówiłem, że jest to banalnie proste.

A jak powstają kremy smakowe? Otóż do powstałego kremu dodajemy dobraną według naszego gustu ilość składnika, które teraz podam. Oczywiście możecie użyć też innych składników. Zdajcie się na wyobraźnię! Mogą to być na przykład:
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub migdałowego,
  • 1 łyżeczka soku z cytryny lub z pomarańczy,
  • 1 łyżeczka likieru,
  • 1 łyżeczka gorzkiego kakao,
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej,
  • barwnik spożywczy w dowolnym kolorze,

Kremem możemy się zajadać z wszelakiego rodzaju dodatkami. My wybraliśmy wafle orzechowe i winogrona (mówiąc nieskromnie, było pysznie :D )

I ostatni punkt!
Teraz zajadamy z rozkoszą Naszą pierwszą włoską "potrawę"! :)

(a oto jedyne zdjęcie, które udało się zrobić naszemu "daniu")


ps. Większość z naszych włoskich podbojów będzie bezglutenowa.

sobota, 25 października 2014

A to ciekawe... :)

WENECJA
Wenecja miasto położone na stu wyspach oplecione jest labiryntem kanałów. Po obu stronach Wielkiego kanału wynurza się z wody ponad 150 marmurowych pałaców (XVII-XVIII) w stylu gotycko-weneckim, renesansowym, barakowym. Bazylika Św.Marka to najcenniejszy i najwspanialszy zabytek sakralny Wenecji. Arcydzieło architektury późno bizantyjskiej, romańskiej, i gotyckiej.

 

KATEDRA MEDIOLAŃSKA
Katedra mediolańska – najwspanialszy przykład gotyku we Włoszech. Szczyty murów zdobione lasem wieżyczek. Ogromne okna nawy głównej wypełniają piękne witraże XVI, jedne z największych w świecie. We wnętrzu mieści się m.in. grobowiec św. Karola Borometeusza- biskupa Mediolanu.



 

PIZZA
Nieodłącznym elementem w tradycji kulinarnej Włoch jest Pizza. Pizza znana była już w średniowieczu i renesansie. Początki pizzy przeplatają się w dziejach Egiptu, Grecji i antycznego Rzymu, ale to Włosi wprowadzili do pizzy ser i pomidory.



 

BUTY
Włoch są największym producentem obuwia w Europie i drugim na świecie po Chinach. Ponadto buty włoskie słyną z urody i jakości.



 

PASTA
W miejscowości Pontedassio znajduje się Muzeum Spaghetti w którym można zapoznać się z historią tego dana i historią makaronu- dzisiaj istnieje około 400 rodzajów makaronu.




 

WINA
Włochy to największy producent wina na świecie, Sycylia to czołowy hodowca cytryn.


 

KRZYWA WIEŻA
Budowę Krzywej Wieży rozpoczęto w latach 1173-1370 roku i skończono w XIV wieku. jako dzwonnicę. Wzniesiono ją na niestałym gruncie, zaczęła się, więc zapadać i pochylać na jedną str. Już po ukończeniu pierwszych trzech pięter. Wieża je odchylona od pionu o 4,5 m, nie grozi jej zawalenie, ponieważ została umocniona. Koordynatorem akcji ratowania Krzywej Wieży w Pizie jest Polak, opracował on sposób aby Wieża się "Przewaliła z biegiem czau".



 

CYWILIZACJE

Rzymianie – oprócz kotów, grochu, kapusty i pokrzywy – przywieźli do Anglii pierwsze sztuczne zęby.
Jedną z form egzekucji w Rzymie było smarowanie skazańca miodem i wystawienie na roje os.
Cesarz Kaligula mianował na konsula swojego konia Incitatusa!




 

O SYCYLII
Sycylii słynie z najwyższego w Europie wulkanu Etna. W ciągu 600 lat wulkan wybuchał ponad 140 razy. Lawa nagromadziła się wokół krateru, dlatego Etna ma dzisiaj aż 3323m wysokości. Na jej zboczach Sycylijczycy uprawiają winorośl i mają nadzieję, że Etna już nie wybuchnie. Największe ośrodki turystyczne wyspy to: Palermo, Syrakuzy, Agrigento, Katania, Taormina.




 

O JĘZYKU
Najdłuższy wyraz w języku włoskim oznacza na łeb, na szyję i jest to wyraz: precipitevolissimevolménte



O JEDZENIU

Tradycyjny posiłek włoski składa się z antipasto (przystawka), pasta (danie mączne albo zupa); główne danie to ryby, mięso albo drób wzbogacone risotto lub sałatką. Taki posiłek zakończony jest deserem.




 Źródło: http://www.italianovero.com.pl/ciekawostki/
~Aurora  

piątek, 24 października 2014

Italia na ekranie

Ciao Amici! :)

Po tej stronie GigiBax, asystentka od kulinariów Expecto i zagorzała fanka filmów i wszystkiego co z nimi związane, a więc, jak się zapewnie domyślacie przejmuję kategorię "Filmy" na naszym włoskim internetowym dziele :)
Chcę krótko napisać, czego możecie się tutaj spodziewać, bo powinniście być poinformowani o złożoności naszego intensywnie rozwijającego się bloga :)
Do rzeczy !
Kinematografię włoską będę poznawać na nowo i od początku, mimo, iż miałam z nią już nie raz styczność. Ale chcę wraz z Wami, drogimi czytelnikami odkrywać włoskie filmy, a także te kręcone w pięknych Włoszech, krok po kroku :)
Spodziewajcie się oczywiście recenzji, ale również podkategorii, którą nazwę "Członkowie Włoskiej Filmowej Rodziny" (w skrócie "CWFR"). Będę chciała przybliżyć Wam aktorów, aktorki, ale także wspaniałych reżyserów, scenografów, montażystów, bo to oni, RAZEM i WSPÓLNYMI SIŁAMI tworzą niesamowite obrazy, fascynujące mnie jak migające światełka trzylatka.
           Będą też ciekawostki, które zgodnie z definicją są tak ciekawe, że mogą choć na chwilę oderwać nas od codziennej rutyny, rozśmieszając, zaskakując lub ... pomagając w rozmowie z innymi :) Pojawiać się też będą cytaty z filmów, bo scenarzyści też wykonują dobrą robotę ;)
Mam nadzieję, że ze względu na mój dość napięty ostatnio plan (choć notki według mych najszczerszych chęci powinny pojawiać się co tydzień) będziecie wyrozumiali w kwestiach terminowych. Postaram się jednak zrobić, wszystko, co w mojej mocy, by zarówno ta dziedzina, jaką są filmy zafascynowała Was jak same cudowne Włochy :)

~kadr z filmu "Jedz, módl się i kochaj", którego aż 1/3 była kręcona we Włoszech, w Rzymie





czwartek, 23 października 2014

Pierwsze koty za płoty


Pierwszy kulinarny raz - po włosku

Na naszej trzeciej lekcji włoskiego, wraz z GigiBax, postanowiliśmy przygotować małą, aczkolwiek, jak się okazało przyjemną niespodziankę.
Planowanie, zarzucanie się pomysłami i burze mózgów zaczęły się już dwa tygodnie wcześniej. Główne założenie? Przygotować coś włoskiego, co będzie się dało zjeść na lekcji. Tu niestety pojawiły się pierwsze problemy.... 
  • musiało to być coś włoskiego (a przynajmniej śródziemnomorskiego),
  • musiało to być proste do przygotowania, gdyż dopiero zaczynamy,
  • musiało być zdatne do zjedzenia na zimno,
  • trzeba to było dostarczyć do szkoły,
  • wszystko musiało dotrzymać do 8 lekcji, która zaczyna się o 14:25.
Na samym początku podziękuję paniom kucharkom, które bez problemu użyczyły nam lodówki (szkoda tylko że obok znajdowały się ogórki kiszone :D )!
Przejdę w końcu do sedna sprawy... Nie będę zdradzał jakie były pierwsze ambitne plany, co jeszcze chcieliśmy przygotować, ale nie wyszło - może jeszcze kiedyś to wykorzystamy. Plan wyglądał następująco: krem z mascarpone, wafle ryżowe i winogrona. Może i nie brzmi to wykwintnie, bogato, czy ciekawie, ale wszystko okazało się zaskakująco świetnym połączeniem. Skąd to wiem? Wyczytałem to z zadowolonych buziek naszych "krytyków", z pustych miseczek po kremach, pustym opakowaniu po waflach i pustej siatce po winogronach. W następnej notce znajdziecie przepis na kremy, które powstały w trzech smakach!!!