Translate

czwartek, 23 października 2014

Pierwsze koty za płoty


Pierwszy kulinarny raz - po włosku

Na naszej trzeciej lekcji włoskiego, wraz z GigiBax, postanowiliśmy przygotować małą, aczkolwiek, jak się okazało przyjemną niespodziankę.
Planowanie, zarzucanie się pomysłami i burze mózgów zaczęły się już dwa tygodnie wcześniej. Główne założenie? Przygotować coś włoskiego, co będzie się dało zjeść na lekcji. Tu niestety pojawiły się pierwsze problemy.... 
  • musiało to być coś włoskiego (a przynajmniej śródziemnomorskiego),
  • musiało to być proste do przygotowania, gdyż dopiero zaczynamy,
  • musiało być zdatne do zjedzenia na zimno,
  • trzeba to było dostarczyć do szkoły,
  • wszystko musiało dotrzymać do 8 lekcji, która zaczyna się o 14:25.
Na samym początku podziękuję paniom kucharkom, które bez problemu użyczyły nam lodówki (szkoda tylko że obok znajdowały się ogórki kiszone :D )!
Przejdę w końcu do sedna sprawy... Nie będę zdradzał jakie były pierwsze ambitne plany, co jeszcze chcieliśmy przygotować, ale nie wyszło - może jeszcze kiedyś to wykorzystamy. Plan wyglądał następująco: krem z mascarpone, wafle ryżowe i winogrona. Może i nie brzmi to wykwintnie, bogato, czy ciekawie, ale wszystko okazało się zaskakująco świetnym połączeniem. Skąd to wiem? Wyczytałem to z zadowolonych buziek naszych "krytyków", z pustych miseczek po kremach, pustym opakowaniu po waflach i pustej siatce po winogronach. W następnej notce znajdziecie przepis na kremy, które powstały w trzech smakach!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz